A A A Wersja kontrastowa
Infolinia 801 598 888, 22 599 8888

Kamienny Ogród czyli droga do wspólnego biznesu

Jak połączyć w jedno wspólne życie 17 lat doświadczenia w nieruchomościach z międzynarodową karierą hotelarską? W przypadku pani Iwony Mazurkiewicz odpowiedzią jest „Kamienny Ogród” - kompleks 6 gościnnych domów nad mazurskim jeziorem Tałty nieopodal Mikołajek, ponad 2 hektary mazurskiego krajobrazu i brzeg jeziora. Domy na cyplu wchodzącym w jezioro powstały dzięki pożyczce na rozwój turystyki.  

 

Jaka była Pani droga do tego biznesu?

Karierę zaczynałam w branży nieruchomości - począwszy od budowania, przez inwestowanie w nieruchomości aż po działania czysto developerskie. Moim zadaniem było tworzenie pomysłów na to, co biznesowo warto zrealizować, szacowanie profitów i realizacja koncepcji. Tym zajmuję się już od 17 lat. Z kolei mój mąż jest hotelarzem z krwi i kości, ma za sobą wiele lat doświadczenia w pracy w luksusowych hotelach na dwóch kontynentach. Razem postanowiliśmy poszukać wspólnego zawodowego pomysłu na życie, ale długo nie mogliśmy odnaleźć swojej drogi biznesowej w Warszawie.

 

Wtedy pojawił się pomysł hotelu?

Tak, myśleliśmy o tym, żeby zainwestować w jakiś gotowy ośrodek turystyczny, może z opcją remontu, żebym mogła się spełnić jako specjalistka od nieruchomości, ale nic prawdę powiedziawszy nie wzbudziło naszego zachwytu. A że z reguły najciemniej pod latarnią, to dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że moi rodzice stworzyli na Mazurach magiczne miejsce – Kamienny Ogród.

 

I w ten sposób trafiła Pani na Mazury.

Moi rodzice mieszkają tutaj już od ponad 20 lat. Jest to duża nieruchomość tuż nad jeziorem Tałty – ponad 2 hektary z lasem, stawami i przepięknym ogrodem. Pierwotnie zresztą nieruchomość była kupiona pod hotel, więc jak można łatwo się domyślić, jest to idealna lokalizacja na ośrodek turystyczny.

 

Piękne miejsce z przeznaczeniem na ośrodek. Brzmi idealnie. Nie spotkaliście po drodze żadnych problemów?

Pierwotnie mój mąż miał wątpliwości, bo jednak sezon na Mazurach jest bardzo krótki, zdecydowanie krótszy niż na przykład w górach. Gdyby nie to, że nieruchomość już była w rodzinie, z pewnością wybralibyśmy góry jako lokalizację. 

Ale skoro już była ta nieruchomość, to…

Jesienią 2017 usiadłam i wspólnie z mężem przygotowałam biznesplan. Z analizy wyszło nam, że przy odpowiedniej wielkości projekt ma sens, nawet przy sezonowości Mazur. Jednak przy określonej skali przedsięwzięcia należy lewarować środkami zewnętrznymi. Mój mąż w tym samym czasie skupił się na badaniu rynku, a dokładnie na tym, żeby sprawdzić, co się dzieje wokół nas, jakie nowe inwestycje pojawiały się w okolicy. Musieliśmy postanowić, jaki rodzaj oferty będzie najlepszy: czy będą to domki campingowe czy luksusowe wille. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na tę drugą opcję, czyli luksusowe wille.

 

I wtedy przyszła pora na Pani zawodowe kompetencje.

Tak, ja zajęłam się stroną organizacyjną i finansową. Wiedzieliśmy, że aby to miało sens, najchętniej skorzystalibyśmy z jakiejś dotacji. Niestety, nie było takiej możliwości. Postanowiliśmy zatem, że dobrym rozwiązaniem będzie pożyczka, ale na warunkach lepszych niż warunki rynkowe. Z uwagi na swoje wcześniejsze kontakty nie miałam problemu ze sprawdzeniem ofert banków. Jednak oferty, które dostawałam, to wciąż nie było to, czego potrzebowaliśmy.

 

Kiedy po raz pierwszy pomyślała Pani, że to się może udać?

Momentem przełomowym była rozmowa z osobą, która pracowała na infolinii w olsztyńskim Punkcie Informacji  Funduszy Europejskich. Tam uzyskałam  dużo więcej informacji, jeśli chodzi o lokalne możliwości, niż dowiedziałabym się w Warszawie. Pani, z którą rozmawiałam, była naprawdę dobrze przygotowana. Zadawałam mnóstwo pytań, bo chciałam być pewna, że nie ma ukrytych haczyków, o których dowiem się dopiero po tym, jak przygotuję szczegółowy plan inwestycji na 7 lat.

 

Co panią przekonało?

Kluczowe było oprocentowanie – poniżej tego, co oferowały banki dla nowego podmiotu. Pożyczkę na rozwój turystyki braliśmy jako nowa spółka, powołana specjalnie do realizacji tego projektu. Wszystkie dokumenty były już wcześniej przez nas przygotowane, pozostawało tylko wpisanie numeru NIP-u i Regonu. Finalizację powołania spółki skończyłam dosłownie na kilka dni przed podpisaniem umowy pożyczki. Był to naprawdę świeżutki start-up!

 

Nie bała się pani finansować całej inwestycji pożyczonymi pieniędzmi?

Proszę pamiętać, że wywodzę się z branży nieruchomości, gdzie lewarowanie inwestycji zewnętrznymi środkami jest normalną praktyką biznesową. W tej branży często realizuje się inwestycje bez żadnego wkładu własnego. Wzięliśmy pożyczkę w maksymalnej kwocie na 5 lat, a dzięki temu, że ma ona bardzo korzystne warunki, całość przez te 5 lat kosztuje nas łącznie około 12 000 zł. Jako start-up dostaliśmy oprocentowanie poniżej 1%. 

Porozmawiajmy o samym procesie składania wniosku i zawierania umowy pożyczki. Trudno było?

 

Może mam po prostu szczęście, ale w instytucji finansowej zajmującej się obsługą tego projektu po raz kolejny trafiłam na osobę niezwykle kompetentną. Była to pani prawnik, która bardzo dobrze rozumiała aspekty związane z ryzykiem i wiedziała, dlaczego pytam o pewne rzeczy i dlaczego się przy pewnych rzeczach mocno upieram.

 

Warunki były dobre od początku czy musiała Pani coś negocjować?

Musieliśmy przenegocjować okres realizacji projektu, ponieważ zasadniczo warunki pożyczki przewidywały okres 3 miesięcy. Jednak my nie robiliśmy małego remontu, tylko budowę sześciu domów, poczynając od uzbrojenia terenu. Chciałam, aby to był rok, ale ostatecznie czas został wydłużony do 6 miesięcy. Udało nam się zmieścić w tym terminie wyłącznie dzięki temu, że wszystko było dokładnie zaplanowane i przygotowane wcześniej. Mieliśmy już wybranych wykonawców, przygotowane wszystkie plany. W momencie wypłaty pożyczki prace ruszyły od razu pełną parą.

 

Jakiej rady udzieliłaby Pani innym przedsiębiorcom aplikującym o tę pożyczkę?

Żeby pamiętali, że instytucja finansująca udziela tej pożyczki na rozwój turystyki za darmo. Instytucja udziela naprawdę ogromnego wsparcia, pomaga w technicznym przygotowaniu dokumentów. Jeśli trzeba, to rubryka po rubryce pomaga w prawidłowym wypełnieniu wniosku. Naprawdę doradcy są bardzo pomocni, nie biorąc za to dodatkowego wynagrodzenia. W tym samym czasie, gdy przygotowywałam swój wniosek, zgłosiło się do mnie dwóch innych pośredników, którzy twierdzili, że również zajmują się pomaganiem w pozyskaniu tej pożyczki i życzyli sobie za tę pomoc 3% prowizji. Mówię o tym ku przestrodze, żeby inni nie padli ofiarą oszustów, podszywających się pod instytucje finansujące.

 

Jak dzisiaj wygląda Kamienny Ogród? Co się udało zrobić?

Sześć nowych, kompletnie wyposażonych domów, każdy z dwoma sypialniami jest już gotowych. Na majówkę 2019 mieliśmy już nawet pierwszych gości. Równolegle z własnych środków wykonaliśmy dodatkowe prace, które nie były ujęte w oryginalnym planie, jak choćby parking z oświetleniem i ogrodzeniem. W tej chwili pracujemy nad stworzeniem takiego miejsca, w którym nasi goście będą mogli się spotkać i wspólnie spędzić czas nad stawem, nie przeszkadzając innym. Analizujemy też temat infrastruktury dla dzieci, bo nie do końca jesteśmy pewni, czy naszym gościom zależy na dużym placu zabaw. Wiemy natomiast, że zależy im na ciszy i spokoju. Będziemy również testować, czy nasz ośrodek powinien być czynny przez cały rok. Każdy dom ma własne, niezależne ogrzewanie, więc może być używany przez cały rok. Bacznie obserwujemy rynek. 

Kamienny Ogród Holiday Park

http://www.kamiennyogrod.com.pl/

Stare Sady 4B

11-730 Mikołajki