Celem każdego przedsiębiorstwa jest maksymalizacja zysków, a powstające w nich miejsca pracy są skutkiem ubocznym. Zupełnie inaczej jest w przypadku spółdzielni socjalnych, których ideą jest stworzenie stałych miejsc pracy, a zysk reinwestowany jest w rozwój zawodowy pracowników. Na stworzenie takiego podmiotu w 30-tysięcznej Bielawie na Dolnym Śląsku zdecydował się Jarosław Pilecki. Dziś w ten sposób przy wsparciu finansowym z funduszy unijnych pomaga osobom, które znalazły się w trudnej sytuacji zawodowej, rodzinnej czy społecznej.
 

Czym właściwie jest spółdzielnia socjalna? Czym różni się od zwykłej firmy?

Spółdzielnia jest przedsiębiorstwem społecznym, jej działalność ukierunkowana jest na realizowanie celów Ekonomii Społecznej tj. wsparcia w trwałym powrocie na rynek pracy osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, w szczególności z tytułu bezdomności czy uzależnienia, a także powrocie tych osób do aktywności społeczno – zawodowej.

Czyli jest to miejsce, które daje możliwość zatrudnienia osób, które chcą wrócić na rynek pracy, pomimo wcześniejszych życiowych trudności?

Różni się od zwykłej firmy przede wszystkim tym, iż zysk nie jest celem samym w sobie, lecz wypracowany służy przede wszystkim społecznej i zawodowej reintegracji osób wykluczonych. Polityka spółdzielni oparta jest na fundamencie, który odpowiada na potrzeby społeczne, identyfikuje aktualne problemy ludzi i tworzy wartość społeczną.

Jaką działalnością zajmujecie się Państwo w przypadku Wielobranżowej Spółdzielni Socjalnej ARTE w Bielawie?

Głównym obszarem naszych działań są przedsięwzięcia związane z robotami budowlanymi, wykończeniem wnętrz, remontami mieszkań, klatek schodowych. Spółdzielnia świadczy też usługi z zakresu prac porządkowych - prace na wysokościach czy zagospodarowywanie terenów zieleni, np. sadzenie roślin, koszenie trawy, przycinanie krzewów, odchwaszczanie. Ręcznie malujemy ceramikę m.in. na kubeczkach, talerzykach, dzwoneczkach i innych przedmiotach ceramicznych. Realizujemy także zlecenia związane z wykonywaniem nadruków na koszulkach, maskotkach. Podsumowując, spółdzielnia jest otwarta na potrzeby lokalnego rynku i sukcesywnie ukierunkowuje swoje działania na potrzeby klientów.

Kim są Państwa pracownicy? Jakie historie za sobą mają?

Spółdzielnia obecnie zatrudnia 35 osób na umowę o pracę, 15 osób odbywa staże zawodowe. Stanowimy zgrany, dobrze współpracujący ze sobą zespół. Każda z osób ma swoją historię, jak nasz wiceprezes Dariusz. Był osobą bezdomną, borykającą się z problemem uzależnienia. Spał na działkach, w pustostanach. Przebywał w więzieniu. Teraz jest przykładem dla wielu, próbuje wpłynąć na postawy i zachowania naszych podopiecznych.

Jaka historia Pana pracowników była dla najbardziej wzruszająca?

Osobiście najbardziej wzruszająca dla mnie była historia Lecha. Urodził się i do trzeciego roku życia przebywał w zakładzie karnym. Potem przeniesiony został do Domu Dziecka i tam się wychowywał. Następnie trafił do zakładu poprawczego i z powrotem do więzienia. Działał w zorganizowanej grupie przestępczej. Był właścicielem dwóch domów publicznych. Po burzliwych perypetiach trafił do nas. Uczestniczył w zajęciach z elementami terapii, podjął staż zawodowy, a następnie został zatrudniony w naszej spółdzielni. Usamodzielnił się i dziś prowadzi normalne życie.

Na rozwój spółdzielni pozyskaliście Państwo środki z funduszy unijnych. Na co zostało one przeznaczone?

Pozyskanie finansowania z Funduszu Pożyczkowego dla Podmiotów Ekonomii Społecznej pozwoliło nam funkcjonować podczas pandemii w niezmienionym kształcie i cały czas rozwijać się. Środki finansowe przeznaczyliśmy głównie na nabycie środków trwałych jak maszyny czy urządzenia techniczne, ale także na szkolenia naszych pracowników i doradztwo. Korzystamy z każdej możliwości wsparcia, również z innych form finansowania, realizowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Pozyskaliśmy m.in. pożyczkę na zakup nowego obiektu, a z innego programu mogliśmy zakupić i zamontować instalację fotowoltaiczną, obniżając tym samym koszt energii elektrycznej. Przyczynia się to bezpośrednio do rozwoju spółdzielni.

 

Jakie ma Pan plany rozwoju spółdzielni Arte?

W planach mamy budowę Domu Pomocy Społecznej oraz rozbudowę i dalszy remont obecnego obiektu z przeznaczaniem na hostel. Chcielibyśmy również zacząć budowę domków sezonowych (kryzysowych) dla kobiet oraz samotnych matek z dziećmi. Jesteśmy też w trakcie tworzenia sklepu socjalnego. Jest to miejsce, w którym za okazaniem specjalnego skierowania będzie można zakupić pełnowartościowe produkty w cenach poniżej ich wartości rynkowej. Powstanie wymienionego sklepu socjalnego, domu pomocy społecznej czy domków dla samotnych matek jest wyjściem naprzeciw oczekiwaniom osób, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej, o stałej lub tymczasowej trudności finansowej, a także wszystkich innych poszkodowanych przez los.

Jak potoczyły się losy osób, które wcześniej tworzyły spółdzielnię? Czy czuje Pan dumę z tego, ilu osobom udało się pomóc?

Oczywiście utrzymujemy kontakt z byłymi pracownikami i cieszą nas wszystkie informacje, które potwierdzają, że nasi byli pracownicy nauczyli się rozwijać własne idee, podejmować ryzyko, nawiązywać nowe kontakty i wyciągać wnioski z własnych doświadczeń. Satysfakcję i radość z naszej pracy przynosi fakt, iż osoby zmagające się z kilkuletnim nałogiem wracają do życia w społeczeństwie. Bezdomne i samotne osoby zakładają rodziny i cieszą się życiem rodzinnym. Nikt z nas nie chce być porzucony, wykluczony czy samotny. Naszą siłą jest zespół. Człowiek i jego potrzeby są podstawą wszelkich wyborów jakich dokonujemy i działań, które podejmujemy.