Studio tatuażu Divine Tattoo

Coraz więcej osób decyduje się na ozdobienie swojej skóry tatuażami. Dla jednych są osobistą pamiątką, za którą może kryć się ważne znaczenie, dla innych sposobem na wyrażenie swojej osobowości. Trend związany z ozdabianiem własnego ciała postanowiła wykorzystać Iwona Pilawka, która w Brzegu, niespełna 35-tysięcznym mieście położonym w województwie opolskim, zdecydowała się otworzyć własne studio. – Cała branża niesamowicie rozwinęła się w ostatnich latach, a popyt na tatuaże nie słabnie. Jestem bardzo zadowolona z decyzji o otwarciu własnego biznesu – podkreśla Pilawka.

Jak wpadła Pani na pomysł prowadzenia własnego studia tatuażu?

Już od dziecka przejawiałam talent do rysunku, uczestnicząc w szkolnych konkursach plastycznych i postanowiłam kształcić się w tym kierunku. Ukończyłam studia wyższe na kierunku „Edukacja artystyczna w zakresie sztuk plastycznych” na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Opolskiego. Na studiach rozwijałam swoje zainteresowanie rysunkiem, malarstwem, projektowaniem graficznym i miałam możliwość zgłębiać tajniki różnych dyscyplin sztuki. Z ciekawości wybrałam się także na kurs tatuażu i wykonałam parę prac znajomym. Po studiach zaczęłam pracować w studiu tatuażu w Oławie - po kilku latach nabrałam wprawy i postanowiłam otworzyć własny biznes.

Czy Polacy tatuują się coraz chętniej?

Zdecydowanie branża niesamowicie rozwinęła się w ostatnich latach. Diametralnie zmieniło się podejście do tematu tatuaży, które nie kojarzą się już negatywnie. Dziś szczególnie przez młodych ludzi często traktowane są jako forma wyrażenia siebie. Widać to również po podejściu do tematu osób w starszym wieku – bardzo często przychodzą do mnie klienci w wieku emerytalnym. Najstarszy klient, którego tatuowałam, miał 75 lat! Wielu osobom zawsze podobały się tatuaże, ale właśnie przez stygmatyzowanie wytatuowanych osób i krzywdzące skojarzenia nie decydowały się na ozdobienie ciała wzorem.

Otwierając swój biznes skorzystała Pani z pożyczki z Rządowego Programu „Pierwszy biznes – Wsparcie w starcie”. Czy bez takich środków finansowych otwarcie własnego salonu byłoby w ogóle możliwe?

Otwierając studio, zależało mi, by prowadzić je od początku na wysokim poziomie, nie musząc iść na kompromis przy wyborze materiałów i narzędzi. Chciałam, by klienci mieli poczucie, że przychodzą do profesjonalnego salonu. Na otwarcie firmy uzyskałam pożyczkę w wysokości 50 tysięcy złotych, które przeznaczyłam m.in. na zakup sprzętów, mebli, materiałów do pracy. Zdecydowałam się na tę pożyczkę, gdyż zależało mi na czasie – zadzwoniłam do Fundacji Rozwoju Śląska i moim pierwszym pytaniem było, czy uda się całość projektu zrealizować w ciągu około dwóch miesięcy. O trafności tej decyzji przeważyło bardzo niskie oprocentowanie, szczególnie w dobie drożejących kredytów. Na każdym etapie bardzo dobrze wspominam współpracę z Fundacją, gdzie bardzo uprzejmi doradcy służyli pomocą przy wypełnianiu wniosku oraz wszelkich innych kwestiach. Zawsze też polecam klientom planującym rozwój lub otwarcie własnej działalności skorzystanie ze środków na start lub rozwój.

Jak wygląda Pani dzień pracy? Co dziś daje Pani najwięcej satysfakcji?

Zwyczajowo pracuję od wtorku do soboty w godzinach 9-16. W ciągu jednego dnia zwykle obsługuję od dwóch do sześciu klientów. Ich ilość zależy od stopnia skomplikowania projektu – często więcej czasu niż samo tatuowanie zajmuje przygotowanie wzoru, dopasowanie wielkości, edycja detali projektu. Najwięcej satysfakcji sprawia mi bez wątpienia zadowolenie klienta i możliwość zostawienia trwałego śladu na czyjejś skórze. Cieszę się, że klienci wracają i polecają mnie dalej. Prowadząc własny biznes, nie czuję, że przychodzę do pracy. Bardzo lubię rozmawiać z klientami i wychodzę ze studia naładowana pozytywną energią.

Czy reprezentuje Pani jakiś konkretny styl?

Wykonuję tatuaże w bardzo różnym stylu – od realistycznych prac po konturowe, graficzne. Nie chcę się ograniczać, co traktuję jako swój atut. Bardzo lubię też pracować w kolorze. Do perfekcji nadal próbuję dojść, ale w końcu jestem w momencie, gdzie po prawie pięciu latach tatuowania nie mam większych obaw przed postawieniem równej, czystej kreski na skórze klienta, nawet najcieńszą igłą.

Jakie ma Pani plany rozwoju firmy?

Plany rozwoju już wcielamy w życie. Niedawno poszerzyliśmy ofertę o laserowe usuwanie tatuażu. Laser jest bardzo przydatny, jeśli klient chce wykonać cover tatuażu – po rozjaśnieniu go są znacznie większe możliwości przykrycia poprzedniego wzoru nowym. Usuwanie to proces wymagający cierpliwości, ale widzę, że jest popyt na tę usługę.
Na ten moment, po roku działalności próbuję złapać balans. Cieszę się tym, co mam, że w tych trudnych czasach mam świetną satysfakcjonującą pracę, ale nie osiadam na laurach i na pewno planuję dalej brnąć do przodu.

 

Od dziecięcych rysunków do Studia Tatuażu Divine Tattoo dzięki pożyczce „Wsparcie w Starcie”