Kawiarnia Czekolada

Pomysł na rodzinny biznes w odwiedzanych przez turystów podkrakowskich Niepołomicach okazał się strzałem w dziesiątkę. Mama i córka, łącząc zamiłowanie do domowych wypieków stworzyły pracownię cukierniczą oraz kawiarnię „Czekolada” podbijając serca i żołądki lokalnych słodkożerców i kawoszy. Jagoda i Bożena Michalskie nie poddały się pandemii i zdecydowały rozwijać swój biznes otwierając drugi lokal w miasteczku liczącym zaledwie 13-tysięcy mieszkańców. Skąd w nich duch przedsiębiorczości i jak dzielą zawodowe obowiązki?

„Czekolada” to nie tylko kawiarnia, ale i… firma rodzinna. Kiedy wpadłyście Panie na pomysł wspólnego przedsięwzięcia?

Jagoda Michalska: Pomysł stworzenia pracowni cukierniczej a jednocześnie kawiarni był moim samodzielnym i autorskim przedsięwzięciem. Od lat pielęgnowałam pasję do wypieków w zaciszu domowej kuchni, głównie dla przyjaciół i rodziny. Po ukończeniu studiów postanowiłam zaryzykować i zająć się rozwijaniem moich zdolności i pasji, już w sposób bardziej profesjonalny. Chciałam założyć własną pracownię, na własnych zasadach - na naturalnych składnikach, prawdziwym maśle, jajkach typu 0, belgijskiej czekoladzie. Z czasem dołączyła do mnie mama, która okazała się nieocenionym wsparciem.

Własna kawiarnia to marzenie wielu początkujących przedsiębiorców. Kiedy jednak taki pomysł analizuje się pod kątem biznesowym, koszty wielokrotnie okazują się zbyt wielkie. Jak rozwiązałyście Panie ten problem?

Jagoda Michalska: Podczas tworzenia biznesplanu zdałyśmy sobie sprawę, że będzie potrzebna spora pula środków, które trzeba będzie przeznaczyć na wyposażenie pracowni w niezbędny sprzęt, zakup ekspresu itp. Zaczęłam, więc poszukiwać rozwiązania poprzez znalezienie banku, który będzie skłonny udzielić pożyczki osobie młodej, po studiach, bez stałego dochodu, a jedynie z pomysłem na własną działalność. Tak trafiłam na program „Pierwszy biznes - Wsparcie w starcie”, który w bardzo dużej mierze zadecydował o tym, że moje wymarzone miejsce mogło powstać.

 

Pani Jagoda i Pani Bożena przed wejściem do kawiarni Czekolada

Z perspektywy czasu oceniacie Panie, że było warto?

Jagoda Michalska: Kiedy zdecydowałyśmy się na rozwój firmy poprzez poszerzenie oferty oraz otwarcie drugiego lokalu w centrum Niepołomic, również skorzystałyśmy z preferencyjnej pożyczki. Zdecydowanie było warto!

Tworzycie wypieki i torty na miejscu wyłącznie ze składników naturalnych i najwyższej jakości. Konsumenci to doceniają?

Bożena Michalska: W oparciu o rozmowy z klientami, czy opinie zamieszczone na nasz temat w mediach społecznościowych, po minionych dwóch latach prowadzenia działalności mogę powiedzieć, że zdecydowanie doceniają. Co więcej, podkreślają, że właśnie ze względu na naturalność i jakość składników, na smak ciast, deserów, napojów, na dbałość o jakość produktu, ale i miejsca - wracają do nas zrobić zakupy, odpocząć, podelektować się czymś pysznym, albo mile spędzić czas z rodziną czy przyjaciółmi. To bardzo wiele dla nas znaczy. Dodaje skrzydeł i pokazuje, że było warto. Bo warto robić coś dobrego i przyjemnego dla innych.  

A która z Pań jest bardziej wymagająca? Jak dzielicie się obowiązkami?

Bożena Michalska: Niezaprzeczalnie szefową jest moja córka. Wymaga wiele od siebie, ale i od zespołu. Jagoda to twórca i logistyk, a jej bezpośredni, partnerski kontakt z pracownikami pozwala na miłą atmosferę, jaka u nas panuje każdego dnia. Klienci to czują. A ja, cóż… wspieram, pomagam, szukam rozwiązań, wykorzystuję moje dotychczasowe doświadczenie zawodowe i realizuję pasję cukierniczą.

Pani Jagoda piekąca rogaliki

Pierwsza kawiarnia powstała w środku rozbudowującego się osiedla z dala od centrum, zdecydowałyście się Panie na inwestycję w drugi lokal - tym razem w centrum miasta.

Jagoda Michalska: Nasz pierwszy punkt, choć nie był w centrum, szybko zyskał uznanie i dobre opinie. No i przede wszystkim stałych klientów, którzy dojeżdżali nawet kilkanaście kilometrów, by kupić nasze ciasta czy zamówić tort. To właśnie dzięki nim oraz niezmiennym dbaniu o jakość produktu byłyśmy w stanie przetrwać pierwsze miesiące działalności oraz trwający czas pandemii. Drugi punkt powstał w centrum Niepołomic, by nasi goście w biegu codziennego dnia, w czasie szybkiej przerwy w pracy lub powrocie ze szkoły czy uczelni, mogli wpaść na kawę, herbatę i słodką przekąskę.

Czy wcześniejsze doświadczenia przekonały Panie do tego, by starać się o kolejną pożyczkę unijną? Jak wyglądał cały proces? Czy pozyskanie środków było trudne?

Jagoda Michalska: Proces starania się o pierwszą pożyczkę z programu „Pierwszy biznes - Wsparcie w starcie” przebiegł bardzo szybko i sprawnie. Podczas starania się o pożyczkę na rozwój firmy, trzeba było już wykazać się odrobiną cierpliwości, ale cały proces zakończył się sukcesem, mimo trwającej już wtedy napiętej sytuacji epidemiologicznej w kraju.

Otwarcie drugiego lokalu to także potwierdzenie lojalności klientów. Co klienci najbardziej chwalą?  Desery, ciasta, torty? Może kawę z lokalnej palarni?

Jagoda Michalska: Nasi goście przede wszystkim zwracają uwagę na smak naszych ciast i tortów. Doceniają to, że nie tylko ładnie wyglądają, ale smakują. Liczy się też bardzo duża świeżość naszych produktów. Bardzo często zdarza się, że ciasta są jeszcze ciepłe, kiedy trafiają do sprzedaży. Nasza mieszanka kawy, na bazie której przygotowujemy kawę, pochodzi również z rodzinnej firmy – palarni kawy „Pożegnanie z Afryką” z Krakowa. Stawiamy na lokalne i naturalne produkty, co wielu docenia.

Pani Jagoda z torcikiem

A skąd właściwie wzięła się u Pań pasja do wypieków i czekolady?

Jagoda Michalska: Od najmłodszych lat bardzo lubiłam piec i gotować. Miałam to szczęście, że w domu, czy to babcia czy mama, piekły dużo. Miałam od kogo się uczyć. Prawda jest jednak taka, że była to tylko pasja, nie wiązałam z tym swojej kariery zawodowej. Z czasem zdałam sobie sprawę, że właśnie robienie tego co się kocha będzie najlepszym z możliwych scenariuszy.

Bożena Michalska: Ponieważ działamy mocno rodzinnie, warto podkreślić, że właśnie u nas w rodzinie rozwiązaliśmy niejeden problem przy jeszcze ciepłym brownie zrobionym przez Jagodę, czy przy fantastycznym drożdżowym placku mojej mamy, a i moja szarlotka często poprawiała humor. To gdzieś w nas zostaje i potem chcemy się dzielić takimi doświadczeniami z innymi.

Jakie macie Panie plany na przyszłość? Może kolejne kawiarnie?

Jagoda Michalska: Obecnie chcemy skupić się rozwoju naszych dwóch lokali, na doskonaleniu, na podnoszeniu jakości, tworzeniu nowych receptur i utrzymaniu takiego poziomu oferty, która pozwoli po okresie pandemii dobrze funkcjonować. Przynosić satysfakcję nam, ale jednocześnie dać coś dobrego ludziom, którzy nas odwiedzają. Przyznam, że mamy trochę taką misję, żeby poza czymś dobrym dla podniebienia, zrobić też coś dobrego dla samopoczucia innych ludzi. A potem? Kto wie!

Kawiarnia Czekolada
Jagoda Michalska

Bożena Michalska

Niepołomice