Gabinet rehabilitacji zwierząt FizjoZOO

Rehabilitacja zwierząt to jedna z dziedzin medycyny weterynaryjnej, która w Polsce zdobywa coraz większą popularność. - Chcemy dla naszych czworonożnych przyjaciół jak najlepiej i bardzo przejmujemy się, kiedy coś im dolega, dlatego za wszelką cenę staramy się im pomóc. W przypadku schorzeń u zwierząt fizjoterapia jest niezwykle istotnym etapem powrotu do zdrowia i sprawności fizycznej – tłumaczy Antonina Poniatowska, zoofizjoterapeutka i właścicielka gabinetu rehabilitacji zwierząt FizjoZOO w Gdańsku. To jeden z zaledwie kilku gabinetów w Trójmieście, w którym skorzystać można ze specjalistycznych ćwiczeń na bieżni wodnej - jednym z najnowocześniejszych urządzeń do rehabilitacji zwierząt.

Jak wpadła Pani na pomysł prowadzenia własnego gabinetu rehabilitacji?

W trakcie nauki w liceum moja suczka Lea doznała paraliżu. Mieszkałam wówczas w małym mieście, gdzie nie było specjalistów weterynarii, więc zaczęłam szukać pomocy w Bydgoszczy. Wtedy okazało się, że Lea cierpi na chorobę zwaną spondylozą. U weterynarza dowiedziałam się o rehabilitacji zwierząt, niestety odległość spowodowała, że nie dałam rady regularnie jeździć z nią na rehabilitację. Zaczęłam wówczas szukać informacji, jak mogę jej samodzielnie pomagać. Niedługo później, przed maturą, dowiedziałam się, że w Bydgoszczy mogę rozwijać się na kierunku zoofizjoterapia. Nie wahałam się ani chwili - postanowiłam, że pójdę na te studia i będę mogła sama rehabilitować moją sunię, a ponadto spełni się moje marzenie o pracy ze zwierzętami. Dzięki nauce i zdobywaniu umiejętności w rehabilitacji postawiłam Leę na nogi i do końca życia cieszyła się dobrym zdrowiem. Tak zaczęłam moją przygodę z fizjoterapią zwierząt. To był mój cel, który stał się moją życiową pasją.

Jak wyglądały początki pracy w tym zawodzie? Kiedy zdecydowała się Pani na otwarcie własnego gabinetu?

Na początku doświadczenie zdobywałam na praktykach i stażu, później przeprowadziłam się do Gdańska i pracowałam przez dwa lata w innej firmie. Po tym czasie stwierdziłam, że nabrałam już dość doświadczenia i mam odwagę, by otworzyć własną działalność. Przede wszystkim własny biznes pozwala na prowadzenie całości w sposób dopasowany do naszych potrzeb. Doceniam, że dzięki temu miałam np. możliwość wyboru sprzętu czy miejsca, gdzie tę działalność będę prowadzić. Ponadto daje mi to także większe możliwości rozwoju - zarówno samego biznesu, jak i własnego kształcenia, by jeszcze lepiej móc pomagać zwierzętom.

Skorzystała Pani ze środków programu „Wsparcie w starcie". Na co zostały przeznaczone środki z tej pożyczki?

Ze środków finansowych z BGK „Wsparcie w starcie” otrzymałam 100 tys. złotych. W całości ta kwota została przeznaczona na zakup bieżni wodnej dla psów. Otwarcie biznesu bez takiego wsparcia byłoby możliwe, ale na pewno trudne. Jeżeli chodzi o moją sytuację, to podstawowy sprzęt do fizjoterapii zwierząt zakupiłam z własnych pieniędzy i to by wystarczyło, by prowadzić ten biznes. Jednakże na bieżnię wodną nie byłoby mnie już stać, a patrząc na statystyki - około 50 proc. klientów przychodzi ze swoim psiakiem właśnie na bieżnię wodną. Taka forma wsparcia dla młodych przedsiębiorców jest jak najbardziej przydatna i potrzebna. Można otrzymać sporą kwotę pożyczki rozbitą na wiele lat spłaty z korzystnym oprocentowaniem i przeznaczyć ją na potrzebny sprzęt czy inne inwestycje w swojej nowej działalności.

Z jakimi przypadkami spotyka się Pani w pracy pod kątem schorzeń? Co daje zwierzakom specjalistyczna rehabilitacja?

W moim gabinecie - oprócz oczywiście bieżni wodnej, zwierzaki mogą skorzystać z takich usług jak: fizykoterapie (laser, pole magnetyczne, ultradźwięki i elektroterapia), masaż i techniki manualne, kinezyterapia (ćwiczenia aktywne) oraz kinesiotaping. Najczęstsze przypadki, z jakimi spotykam się w gabinecie, to dyskopatie (leczone zachowawczo lub operacyjnie), dysplazja stawów biodrowych oraz choroba zwyrodnieniowa. Z tą ostatnią chorobą przychodzi bardzo dużo starszych psów. Rehabilitacja jest bardzo ważnym elementem usprawniania aparatu ruchu, działania przeciwbólowego i poprawiająca komfort życia zwierząt. Świadomość właścicieli czworonożnych pupili rośnie – wiedzą, że rehabilitacja ich podopiecznych jest tak ważna i potrzebna jak w przypadku ludzi.

Czy pamięta Pani jakiś szczególny przypadek wyleczonego psa lub innego zwierzaka, który utkwił Pani w pamięci?

Takich przypadków jest bardzo dużo. Na pewno zapamiętam samojeda – Kosmosa, który przychodzi do mojego gabinetu już ponad rok i w tym czasie przeszedł trzy operacje stawów biodrowych. Nasza wspólna droga powoli dobiega końca, oczywiście zakończona jest sukcesem i na pewno będzie mi go bardzo brakować. W pamięci mam również bardzo dużo psiaków, które na pierwszej wizycie musiały być wniesione na rękach właściciela, bo nie chodziły, a kończąc rehabilitację wychodziły już na czterech łapkach.

Jakie ma Pani plany rozwoju firmy? Czy zastanawia się Pani nad rozwinięciem swoich usług?

Działalność prowadzę dopiero od roku, ale mam już wiele pomysłów - czy to na nowy sprzęt czy na kursy doszkalające. Cały czas się rozwijam, bo i cały czas branża związana z rehabilitacją i fizjoterapią się rozwija. Najbliższe plany to kupno nowych rzeczy do gabinetu, a dalsze - zatrudnienie pracownika i zmiana lokalu na większy. W tej pracy największą satysfakcją są jednak efekty, kiedy np. sparaliżowany pies zaczyna chodzić, psiego seniora mniej boli kręgosłup czy kot po złamaniu wraca do sprawności i znów może skakać na najwyższe szafki. Efekty, które ja widzę, radość zwierzaka i radość w oczach właściciela to dla mnie największa satysfakcja.

Od ratowania własnego psa do własnego biznesu dzięki pożyczce „Wsparcie w starcie”