EMS Body Room - Paweł Bartczak i Anna Kaczor

EMS Body Room - Paweł Bartczak i Anna Kaczor

Paweł Bartczak i Anna Kaczor prowadzą w Głogowie studio treningowe EMS Body Room. Dwoje pasjonatów treningów personalnych dzięki pożyczce „Wsparcie w starcie” zainwestowało w zakup urządzeń EMS, które działają w oparciu o nowoczesną technologię elektrostymulacji. Dzięki innowacji, polegającej na wykonywaniu treningu w specjalnej kamizelce wraz z elektrodami, które za pomocą impulsu elektrycznego pobudzają mięśnie do pracy, znacząco skraca się czas treningu i zwiększa jego efektywność . Studio na głogowskiej starówce działa od października 2018 r.

 

Na czym polega unikalność oferty studia EMS Body Room ?

W naszym studio prowadzimy klasyczne treningi personalne oraz treningi przy wykorzystaniu sprzętu do elektrostymulacji. Prowadzimy zajęcia w systemie 1:1 lub 1:2, ewentualnie 1:3, czyli trener plus podopieczny lub trener plus dwóch/trzech podopiecznych. Trening oparty na elektrostymulacji mięśniowej trwa zaledwie 25 minut i jest o wiele bardziej efektywny w porównaniu do klasycznych treningów, co pozwala osiągnąć cel jeszcze szybciej. Oferujemy klientom wysoki standard usługi, ćwiczą w prywatnym, klimatyzowanym studiu, pod opieką wykwalifikowanej kadry, na miejscu zawsze mają dostępną ulubioną wodę do picia, ręczniki, kosmetyki, strój do ćwiczeń. Praktycznie nic nie muszą ze sobą zabierać na trening. To duża wygoda.

 

Jest pan absolwentem studiów inżynierskich pierwszego stopnia. Jak to się dzieje, że inżynier prowadzi taki biznes?

Temat treningu ciała interesował mnie już od czasu gimnazjum, chociaż na początku bardziej od strony kulturystyki. Chodziłem regularnie na siłownię, po szkole średniej zrobiłem kurs trenera personalnego i już wtedy myślałem, żeby iść dalej w tym kierunku. Jednak moi rodzice chcieli, żebym skończył jakieś konkretne studia, które mi dadzą solidny zawód.  Podjąłem więc studia inżynierskie – najpierw na kierunku hutniczym, potem poszedłem na studia górnicze. Już w połowie studiów wiedziałem, że to nie jest to, ale postanowiłem je skończyć i się obronić.

 

Był pan górnikiem?

Pracowałem trochę w kopalni, ale szukałem alternatywy. Kiedy poznałem moją obecną dziewczynę, która ma podobną pasję, zrodził się pomysł otworzenia studia treningów personalnych, bo widzieliśmy, że jest na to zapotrzebowanie. Jednak nasze miasto nie jest duże, to nie jest Poznań czy Wrocław i mieliśmy sporo obaw, czy taka usługa się sprzeda u nas na rynku. Drugim problemem był koszt wynajmu lokalu. Do prowadzenia normalnych treningów trzeba mieć przestrzeń, na pewno lokal musiałby mieć dobrze ponad 100 m kwadratowych, żeby treningi były komfortowe.

 

Czyli odłożyliście pomysł na półkę…

Pomysł chwilowo umarł, ale otwarcie takiego studia było nadal naszym wspólnym marzeniem. Ania pracowała na siłowni jako instruktor, ja wyjechałem do pracy za granicę. Po paru latach wróciliśmy do tematu, zaczęliśmy badać rynek i wtedy dowiedziałem się o elektrostymulacji. Wiedzieliśmy już, że w innych miastach EMS świetnie działa, a w naszym mieście ani w okolicy jeszcze tego nie ma. Tutaj dostrzegliśmy naszą szansę.

 

Szukaliście finansowania?

Pytaliśmy w urzędzie pracy, ale dotacja 20 tysięcy, które mogliśmy pozyskać jako dofinansowanie, nie było wystarczającą kwotą na ruszenie z takim pomysłem. I w końcu trafiliśmy do funduszu rozwoju regionalnego w Wałbrzychu i zaczęliśmy działać.

 

Do funduszu regionalnego dotarliście prowadząc ciężkie prace poszukiwawcze, czy był jakiś moment, może spotkanie, które Wam wskazało ten kierunek?

Rzeczywiście tak było. Znajomy z urzędu pracy powiedział nam o tym, że jest możliwość pozyskania większej kwoty dzięki pożyczce na start biznesu.

 

Czy ciężko było dostać tę pożyczkę?

Było trochę papierologii i problemów, oczywiście. Główny problem polegał na tym, że musieliśmy dostarczyć bardzo szczegółowe dane poręczycieli, a były to osoby starsze, nasi rodzice, którzy nie czują się pewnie w takiej sytuacji. Mój tata, który był poręczycielem, trochę się przestraszył, kiedy musiał dostarczać wyciągi z banków i zaświadczenia z pracy.

 

Czy ludzie z funduszu byli pomocni?

Tak, panie pracujące w funduszu były naprawdę pomocne. Z każdym problemem można było dzwonić i pytać. Panie zawsze odpowiadały i pomagały, naprawdę współpraca z nimi bardzo nam ułatwiła przejście przez cały proces składania wniosku.

 

Jak Wam poszło ze zrobieniem biznesplanu? Korzystaliście z zewnętrznej pomocy?

Poradziliśmy sobie. To oczywiste, że trzeba było przedstawić swój pomysł na biznes i opisać, dlaczego wierzymy, że to się uda. Naprawdę nie było trudno.  Główny problem, jakie mieliśmy, to wyliczenie prognoz i kosztów na 5 lat, bo jak oszacować wysokość składek ZUS za pięć lat do przodu? Tutaj pan Klaudiusz, koordynator z funduszu był bardzo pomocny, bo pokazywał nam, jak do tego podejść.

 

Jaka była kwota pożyczki?

Z naszych wyliczeń wynikało, że potrzebujemy 100 tysięcy zł. Ale ostatecznie pożyczyliśmy tylko 80 tysięcy, gdyż na każde 40 tysięcy pożyczki potrzebny był jeden poręczyciel. Żeby pożyczyć 100 tysięcy, musielibyśmy mieć trzech poręczycieli, a to już było trudne. Ostatecznie kwota pożyczki wystarczyła na zakup sprzętu EMS, sprzęt fitnessowy do klasycznych treningów i trochę na wydatki typowo marketingowe: ulotki, wizytówki itp.

 

Umowę podpisaliście we wrześniu 2018, a już w październiku otworzyliście studio. Jak Wam się udało to tak sprawnie przeprowadzić?

Fundamentem projektu był odpowiedni lokal. Musiał mieć odpowiedni metraż. I wreszcie pojawił się na rynku lokal w świetnej lokalizacji na głogowskim starym mieście. W dodatku miał dobrą cenę i nie wymagał dużych nakładów, bo nie miał kolumn czy ścian działowych, które musielibyśmy usuwać. Do naszych treningów potrzebna jest wolna przestrzeń.

 

Lokal już był gotowy, co ze sprzętem?

To był właśnie nerwowy moment, bo mieliśmy już przygotowany lokal, a na decyzję o przyznaniu pożyczki jeszcze czekaliśmy. Mieliśmy już wybrany i zamówiony sprzęt, potrzebne były tylko pieniądze, żeby za niego zapłacić. Kiedy dostaliśmy pożyczkę, w ciągu dosłownie kilku dni byliśmy gotowi do startu. Bardzo nam zależało, żeby ruszyć w październiku – wtedy zaczyna się najlepszy sezon. Po wakacjach ludzie chcą ćwiczyć, później przychodzą postanowienia noworoczne i biznes się kręci.

 

Jak Wam idzie?

Dobrze. Mamy klientów, rozwijamy się. Może to nie wygląda na trudną pracę, ale musimy dbać o klientów, zdobywać nowych. Staramy się dowiadywać i uczyć od innych ludzi, którzy prowadzą takie studia. Trzeba pamiętać, że nasza oferta to usługa i musimy stale dbać o to, żeby ludzie chcieli tu przychodzić. Robimy to z pasją i pewnie nam to trochę ułatwia zdobywanie nowych klientów. Pieniądze z pożyczki umożliwiły nam robienie tego, co naprawdę kochamy i nasz rozwój. Dzięki temu możemy się realizować, pracując dla siebie, a nie dla kogoś.

 

Skąd wiecie, jakie działania marketingowe prowadzić?

Ze spotkań z innymi osobami, które prowadzą takie studia i wykorzystują system EMS wiemy, że najlepiej działa facebook i staramy się tam być aktywni. Drugim znakomitym kanałem jest oczywiście poczta pantoflowa. Teraz myślimy o kampanii w lokalnym radiu i postawieniu banneru, bo nadal wielu ludzi w mieście o nas nie wie. Niedawno wprowadziliśmy ofertę treningów w parach i trojkach- można do nas przyjść ze swoim partnerem treningowym. Ludzie lubią ćwiczyć z kimś, bo wtedy jest rywalizacja i większa motywacja do pracy. To wymagało kolejnej inwestycji: musieliśmy dokupić dodatkowy sprzęt, żeby równocześnie mogły ćwiczyć 3 osoby ubrane w kombinezony. Dotychczas tylko jedno studio w kraju, z tego co nam wiadomo, prowadziło zajęcia, na których mogłaby ćwiczyć więcej niż jedna osoba.

 

Pierwszy trening  jest gratis?

Tak, przygotowaliśmy taką ofertę, żeby zachęcić klientów. Teraz mogą przyjść i spróbować treningu EMS, dowiedzieć się co to jest. Bo to nadal jest nowość, mało ludzi o tym słyszało. Jeszcze niedawno w naszym regionie nie było tego rodzaju aktywności . Nawet pół roku temu trudno było znaleźć jakieś informacje w internecie na ten temat. Dlatego my dajemy taką możliwość, że każdy może przyjść i przetestować ten rodzaj treningu.

 

Macie plany na dalej?

Wprowadzenie treningów dla dwóch osób to nasz pierwszy krok w przód i chcemy się rozwijać w tym kierunku. Zajęcia duo, trio – to byśmy chcieli naprawdę mocno rozwinąć, chociaż przed kolejnym krokiem powstrzymuje nas kwestia lokalu, bo nie mamy tutaj dość przestrzeni, żeby zrobić drugą szatnie. Wcześniej nie była potrzebna, ponieważ prowadziliśmy treningi stricte personalne. Właśnie bijemy się z myślami, co dalej i zastanawiamy się, jak można przystosować ten lokal do większej ilości osób.

 

Rozważacie przeprowadzkę do innej części miasta?

Teoretycznie jak się ma markę, to klienci są w stanie dojechać wszędzie, ale ten lokal ma doskonałą lokalizację, łatwo dojechać, łatwo dojść, parking też jest dostępny, więc nie bardzo byśmy chcieli się wynosić poza stare miasto. Teraz mamy wielu klientów, którzy do nas przychodzą z terenu starego miasta i nie tracą czasu na stanie w korkach. Trzeba pamiętać, że główną zaletą treningów EMS jest oszczędność czasu: dzięki tej technologii skraca się czas treningu, nie chcemy, żeby ludzie tracili go na dojazd do studia.