Mieszkańcy budynków w przeszłości wznoszonych bez wind dziś borykają się z nie lada problemem. O ile w wielu budynkach możliwa jest ich instalacja, to tego rodzaju remont wymaga dużych nakładów, na które nie stać większości wspólnot mieszkaniowych. Mieszkańcy bloku na warszawskim Mokotowie znaleźli jednak rozwiązanie. Skorzystali z Funduszu Dostępności, dzięki któremu można doposażyć budynki w dźwigi osobowe, zamontować windy, rampy i poręcze, które ułatwią poruszanie się osobom z niepełnosprawnościami. I to na bardzo preferencyjnych warunkach.

 

Kiedy pojawił się pomysł na instalację windy w Państwa bloku?

Helena Wiegner: Nasza wspólnota zawiązała się 25 lat temu. W 1995 roku nasz blok był właściwie w ruinie, więc wspólnie staraliśmy się zbierać fundusze i remontować kolejne rzeczy. Wymienialiśmy elektrykę, instalację kanalizacyjną, gazową. Naprawialiśmy dach. Mieszkańcy naszego bloku są dość sędziwi, więc coraz częściej odczuwaliśmy potrzebę posiadania w budynku windy, która właśnie dla starszych osób miała być dużym ułatwieniem. Pięć lat temu postanowiliśmy, że trzeba zacząć oszczędzać środki na jej budowę. Koszt budowy windy jest jednak ogromny dla takiej wspólnoty jak nasza, więc pieniędzy wciąż było za mało.

Udało się Państwu jednak rozpocząć budowę.

Helena Wiegner: Pomimo pięciu lat oszczędzania, wciąż nie uzbieraliśmy całości środków, więc zaczęliśmy szukać wykonawcy, który podejmie się budowy, a my będziemy regulować płatności w ratach. Taki wykonawca się na szczęście znalazł. Pan Bartosz bardzo nam pomógł, doradzał, od początku był bardzo zaangażowany. Budowę rozpoczęliśmy w zeszłym roku. W pewnym momencie gwałtowanie zaczęliśmy się rozglądać za pożyczką, żeby uregulować płatność za pierwsze prace, ale chcieliśmy wziąć ją na jak najlepszych warunkach. To Pan Bartosz podpowiedział, że rozpoczął się nabór wniosków z Funduszu Dostępności. Byliśmy pierwszymi, którzy się zgłosili. Budowa windy trwała, a my w międzyczasie złożyliśmy wniosek. Oczywiście udało się i ta pożyczka nas właściwie uratowała.

 

Co ma Pani na myśli?

Helena Wiegner: Powiem wprost, że udało nam się uniknąć katastrofy finansowej, jeśli chodzi o środki wspólnoty. Pożyczka z Funduszu Dostępności oferowana przez Bank Gospodarstwa Krajowego osobom takim jak my, ma nie tylko niskie oprocentowanie i możliwość długiego okresu spłaty, ale przede wszystkim umorzenia dużej części kapitału tej pożyczki. Jeśli w budynku mieszkają także osoby niepełnosprawne - jak w naszym przypadku, finansowane inwestycje mogą też zostać uzupełnione dotacją z PFRON. Jesteśmy bardzo wdzięczni i zadowoleni z tego, że wszystko się udało. Dziś mamy nową, piękną windę i finanse na dalsze remonty.

 

Państwa codzienne życie się zmieniło na lepsze?

Teresa Janowska: Zdecydowanie. Nasz budynek ma 4 piętra, ale winda ma 7 przystanków, bo jest możliwość zatrzymania się co pół piętra. Nasi mieszkańcy są szczęśliwi, nie przeszkadza im nawet to, że winda jeździ trochę wolniej niż te w nowych budynkach. Starsze osoby mają swoje ograniczenia, ciężko choćby wnosić zakupy, jeśli ktoś mieszka na wysokim piętrze. Młodzi też są zadowoleni – jeśli gdzieś wyjeżdżają, nie muszą nosić ciężkich walizek. To właśnie w takich codziennych potrzebach jest ważne.

Ile kosztowała budowa windy?

Helena Wiegner: Zdecydowaliśmy się na windę hydrauliczną, która jest wolniejsza, ale znacznie tańsza. Łączny koszt to 240 tys. złotych. Na początku myśleliśmy o tym, żeby winda była mała i skromna, ale doszliśmy do wniosku, że przecież wózki inwalidzkie mogłyby się nie zmieścić. Zadbaliśmy więc też o to, by było to ułatwienie dla wszystkich – niepełnosprawnych, osób starszych, czy młodych.

Teresa Janowska: Winda w takich małych domach jak nasz, jest bardzo potrzebna. Ludzie się starzeją, ciężko im wchodzić po schodach albo wychodzić z psem, nie mówiąc o noszeniu zakupów. To po prostu zniesienie barier. My akurat mieliśmy w budynku miejsce na budowę takiej instalacji, ale są już przecież windy zewnętrzne. Wszystkim rekomendowałabym, aby skorzystali z takiej możliwości. Warto zadbać o to już dziś.

 

Przekonują Panie, że warto skorzystać z takiego programu. Ale jak szybko załatwia się formalności?

Helena Wiegner: Oczywiście trzeba być cierpliwym. W naszym przypadku było tak, że korespondencja z bankiem chwilę trwała, należało uzupełnić wniosek, ale nasze Panie z administracji stanęły na wysokości zadania. Zanim dostanie się fundusze, należy zebrać i przygotować dokumenty, ale warunki pożyczki z Funduszu Dostępności są tak preferencyjne dla wspólnot mieszkaniowych, że nie jest to dużym kłopotem.

Teresa Janowska: Remont by się nie udał, gdyby nie Pani Helena! Ona dba o wszystkich mieszkańców, stara się najbardziej ze wszystkich. Wszyscy podziękowaliśmy jej za zaangażowanie i to, że dziś żyje nam się po prostu lepiej!