Brak windy w bloku czy podjazdu dla wózka to problemy, z którymi zmaga się na co dzień wielu mieszkańców starszych obiektów mieszkalnych. Spółdzielni Mieszkaniowej „Domhut” w Warszawie ten problem udało się rozwiązać dzięki nisko oprocentowanej pożyczce z Funduszu Dostępności na poprawę dostępności budynków dla seniorów i osób z niepełnosprawnościami. O szczegółach opowiada pani Barbara Rosłon, Kierownik ds. techniczno-ekspolatacyjnych oraz Pełnomocnik Zarządu.

 

Architekci, socjologowie i psycholodzy stworzyli pojęcie tzw. syndromu czwartego piętra - określa ono bariery, na jakie trafiają ludzie niepełnosprawni w swoich kontaktach ze światem. Czy taka sytuacja dotyczyła mieszkańców jednego z Państwa bloków, w którym zdecydowano o budowie windy?

Część mieszkańców tego budynku, która mieszka na wyższych kondygnacjach, była niewolnikami własnych mieszkań. Nie mogli wyjść z domu, bo schody okazywały się barierą nie do pokonania. Blok, o którym rozmawiamy, jest mały, 24-lokalowy. Zdarzały się tam sytuacje, np. przyjeżdżało pogotowie bądź ktoś z mieszkańców musiał odwiedzić lekarza, kiedy trzeba było zatrudniać specjalne komórki, by tych mieszkańców znosić. Empatia i szacunek dla starszych mieszkańców bloku wśród całej wspólnoty był na tyle duży, że wszyscy wyrazili pełne poparcie dla inwestycji, polegającej na budowie dźwigu. Warto tu podkreślić także wielkie zaangażowanie Pani Prezes naszej spółdzielni - Katarzyny Orłowskiej, która osobiście podjęła się starań, by pozyskać środki na budowę windy i by obciążenia finansowe dla mieszkańców były jak najmniejsze.

Państwa wybór padł na pożyczkę z Funduszu Dostępności. Dlaczego akurat zdecydowaliście się na taki rodzaj finansowania tej inwestycji?

Spółdzielnia mieszkaniowa „Domhut” ma pod swoją opieką 32 budynki. Zarządzamy też 6,5 ha gruntów. W Spółdzielni prowadzimy taką politykę finansową, która umożliwiałaby nam realizację inwestycji z własnych środków, jednak przeprowadzona analiza pomogła w podjęciu decyzji o finansowaniu budowy windy za pomocą nieoprocentowanej pożyczki z funduszu interwencyjnego. Korzyści wynikające z pożyczki z BGK były dużo wyższe. Po pierwsze mieszkańcy mieli możliwość umorzenia 20% kapitału pożyczki. W tym przypadku było to prawie 90 tys. złotych - przy niewielkiej liczbie mieszkańców budynku to olbrzymi zysk. Dodatkowo oprocentowanie pożyczki jest bardzo preferencyjne, wynosi 0,15 proc. w skali roku, a wydłużony okres spłaty wynosi aż 20 lat. Pierwszy raz w historii naszej Spółdzielni posiłkowaliśmy się zewnętrznymi środkami, ale wszyscy byli zgodni co do decyzji związanej z zaciągnięciem takiej pożyczki.

 

Mieszkańcy dziś mogą już korzystać z nowej windy. Jak przebiegał proces budowy i czy po drodze pojawiły się jakieś wyzwania związane z wiekiem budynku?

Projekt był trudny. Wszystko budowaliśmy od podstaw. Konieczna była częściowa przebudowa klatki schodowej i barier czy przełożenie instalacji sanitarnej. Windę budowaliśmy nie na zewnątrz, a w tzw. duszy klatki. Cała inwestycja od fazy projektowania do oddania dźwigu do użytkowania trwała ok. 1,5 roku, ale obyło się bez przeszkód.

Winda jest dedykowana głównie osobom z niepełnosprawnością i starszym. Jakie rozwiązania i ułatwienia zastosowano przy jej projektowaniu?

Głównym elementem, na którym nam zależało, jest to, że kabina windy jest przelotowa - z 2 przeciwległymi wejściami. Swobodny dostęp jest więc zapewniony mieszkańcom z każdej kondygnacji budynku. Przystanków łącznie jest dziesięć, od poziomu -1 poprzez każde półpiętro. Przyciski są dostosowane do osób z ograniczeniami wzrokowymi, a dodatkowo piętra zostały na nich opisane alfabetem Braille'a. W windzie są też kurtyny świetlne, które zabezpieczają przed ewentualnym przytrzaśnięciem, a pochwyty dostosowane są do osób poruszających się na wózkach. W windach nie ma też ograniczenia w poruszaniu się osób o kulach, są bardzo przestronne.

 

Budując windę w starszym bloku nie mieliście Państwo obaw związanych np. z naruszeniem konstrukcji budynku?

Mieliśmy dwie możliwości związane z budową dźwigu. Jedną było ogłoszenie przetargu i wybranie wykonawcy. Uznaliśmy, że bardziej bezpieczne i komfortowe będzie dla nas, jeśli sami zrobimy projekt, wybierzemy lidera rynku, jeśli chodzi o budowę windy, i to on dostosuje istniejący projekt z naszymi założeniami. W Spółdzielni mamy świetnie wyszkolony zespół inspektorów, który ma olbrzymie doświadczenie. Mieliśmy pewność, że wszystko będzie dopilnowane na każdym etapie. Dużą rolę odegrały też nasze konsultacje. Właściwie od fazy projektowej aż do końca realizacji odbywaliśmy raz w tygodniu spotkania, na których był projektant, wykonawca i nasi inspektorzy właśnie po to, by pomiędzy nami była pełna komunikacja i nie było niedopowiedzeń. Dźwig ma konstrukcję samonośną, więc nie ingeruje w żaden sposób w konstrukcję budynku i bezpieczeństwo.

Od kiedy winda jest w eksploatacji. Jakie były głosy mieszkańców po jej oddaniu do użytkowania?

Windę do eksploatacji oddaliśmy z początkiem 2021 roku. Jak wspominałam, w budynku mieszkają głównie osoby starsze i to im dedykowana była ta inwestycja. Oczywiście w perspektywie każdy ma świadomość tego, że wartość mieszkań wzrośnie, że łatwiej wnieść ciężkie zakupy do mieszkania, ale takie wątki zupełnie nie były poruszane. Chodziło o to, by tym, którzy nie mogą wyjść z własnych mieszkań, zapewnić okno na świat, dać możliwość spotkania się z sąsiadem na podwórku. Życie sąsiedzkie nabrało nowego kształtu. Dla nas jako Spółdzielni była to bardzo ciekawa inwestycja do realizacji, ale najbardziej cieszy nas to, że mieszkańcy są zadowoleni z efektów.