Fundusze Europejskie Program Regionalny
Rzeczpospolita Polska
Unia Europejska Europejskie Fundusze Strukturalne i Inwestycyjny

Piotr Mikołajczak - PETRUS

Piotr Mikołajczak, konserwator zabytków z wieloletnim doświadczeniem, przywraca dawny blask historycznym budynkom i przedmiotom, jednocześnie prowadząc własną firmę. 72 - letni mieszkaniec Wrocławia - od siedmiu lat emeryt, zdecydował się skorzystać z pożyczki na rozpoczęcie działalności gospodarczej, by dalej realizować swoją pasję. Kierował m.in. pracami w Pałacu w Sobieszowie, pod jego okiem dokonano renowacji Zamku w Radzyniu Chełmińskim, przeprowadzono konserwację ołtarzy w Miłoszycach czy odbudowano Zespół Pałacowo – Parkowy w Lewkowie.

 

Od jak dawna zajmuje się Pan renowacją zabytków?
 

Konserwacją zajmuję się od 1972 roku, to wtedy rozpocząłem studia konserwatorskie na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wykonałem kilkadziesiąt różnorodnych prac konserwatorskich. Od konserwacji polichromii, przez konserwację zabytkowych ołtarzy, mihrabów, obrazów, ram, stolarki drzwiowej, rzeźby drewnianej, kamiennej i w innych materiałach. Konserwowałem stiuki, wykonywałem złocenia. Na koncie mam także zabytkowe samochody. Wykonałem także kilkaset opracowań dotyczących zabytków polegających na ocenie stanu zachowania, opracowaniu programów prac konserwatorskich, czy wydawaniu opinii konserwatorskich.

Dlaczego więc pomysł na założenie działalności gospodarczej pojawił się właśnie teraz?
 

Pierwszą działalność założyłem w latach dziewięćdziesiątych. Postępujący kryzys gospodarczy spowodował jednak, że zająłem się remontami budowlanymi i budownictwem, m.in. hal przemysłowych i sportowych. Prowadzenie działalności gospodarczej było wtedy bardzo kłopotliwe. Przepisy zmieniały się często i szybko, urzędy działały wybiórczo, a najczęściej – opieszale.
 

Dziś ponownie jest Pan przedsiębiorcą.
 

Jadąc samochodem usłyszałem w radiu o pożyczce na rozpoczęcie działalności gospodarczej w oferowanej przez bank BGK województwie dolnośląskim. Postanowiłem pójść tym tropem, skontaktowałem się z Polską Fundacją Przedsiębiorczości i osobą zajmującą się funduszami unijnymi. Podpowiedziano mi wówczas co i jak zrobić, jeszcze przed zarejestrowaniem działalności. Dostałem ogromne wsparcie w tym, jak przejść przez cały proces. Naprawdę życzyłbym sobie i innym takiego sposobu załatwiania spraw w innych instytucjach. Proszę mi wierzyć, nie muszę pisać laurki, ale obsługa była doskonała.

Dzięki pożyczce udało się Panu rozwinąć działalność konserwatorską?
 

Zdecydowanie tak. Dzięki pożyczce wykonałem prace konserwatorskie przy obiekcie „rząpie”, dawnego zbiornika na wodę na rynku w Kaliszu. Zarobione wtedy środki pozwoliły mi rozpocząć, a następnie kontynuować prace w Pałacu w Lewkowie oraz przy kościele w Miłoszycach. Kolejne realizacje umożliwiły mi swobodne prowadzenie działalności związanej z dokumentacjami konserwatorskimi. Pozyskane środki przeznaczyłem głównie na płace dla współpracowników, koszty specjalistycznych materiałów konserwatorskich, transport, noclegi. Odpowiedni sprzęt do prac konserwatorskich miałem już wcześniej.
 

Jakie zlecenie lub prace remontowe zapadły panu w pamięć?
 

Nie jestem w stanie wymienić jednej. Do najciekawszych zaliczyłbym konserwację polichromowanych sklepień kaplicy zamkowej w Lublinie, konserwację ołtarza w Kazimierzu Dolnym, konserwację meczetu I’bn Toulun i Selehdar w Kairze, konserwację pałacu króla Faruka VI w Alksandrii i konserwację wnętrz Pałacu w Lewkowie.

Pracami w Pałacu w Lewkowie zajmuje się Pan obecnie. Jaka jest historia tego miejsca?
 

Historia tego obiektu sięga końca XVIII wieku, kiedy generał Wojciech Lipski kupił majątek w Lewkowie i rozpoczął budowę swojej siedziby rodowej. W pałacu znajdowały się cenne meble, dzieła sztuki, pamiątki narodowe. Większość zabytków wywieźli Niemcy w czasie II wojny światowej. W 1939 roku pałac zajęło wojsko niemieckie. Po wojnie stacjonowali w nim żołnierze Armii Czerwonej. Następnie lokowano tu różne instytucje, a nawet trzymano żywy inwentarz. Pałac stopniowo popadał w ruinę. Generalnego remontu dokonano dopiero w latach 1973 – 1987.
 

Jak wyglądały prace w Lewkowie możemy zobaczyć na fotografiach. Czym dokładnie się Pan zajmował przy tym konkretnym projekcie?
 

Uczestniczyłem w wykonaniu projektu do renowacji całego zespołu pałacowo – parkowego. Byłem wykonawcą prac konserwatorskich przy wystroju wnętrz Pałacu, kierownikiem prac przy wszystkich pracach typu renowacyjnego. Jestem też autorem i współautorem dokumentacji związanych z powyższymi działaniami. W ofercie mojej działalności – oprócz konserwacji zabytków – jest także pewien zakres prac remontowo budowlanych, opinie i doradztwo konserwatorskie, dokumentacja konserwatorska czy inwestura zastępcza w konserwacji.
 

Jest Pan chyba jednym z tych szczęśliwców, dla których praca to przyjemność?
 

Na szczęście mój zawód – jest też moją pasją. Przez kilka lat byłem starszym wykładowcą Politechniki Lubelskiej, byłem też starszym wykładowcą Wyższej Szkoły Rzemiosł Artystycznych we Wrocławiu. Oczywiście, zdarzają się chwile i sprawy, które niszczą nerwy, ale pozytywów jest znacznie więcej. Ponieważ dziś mam własną działalność i niejako jestem wolnym strzelcem, mogę wybierać rodzaj, miejsce i czas pracy. Konserwacja zabytków to taka dziedzina, gdzie potrzebni są fachowcy z różnych specjalności. Niewielu jest takich, którzy opanowali kilka dyscyplin, np. sztukaterie, odlewnictwo, złotnictwo albo snycerstwo, stolarstwo, ciesielstwo. Przy realizowanych przeze mnie projektach zatrudniam, najczęściej na umowę o dzieło, bardzo wiele osób, które są specjalistami w swoich dziedzinach. Zależy nam na tym, by historycznym miejscom przywracać dawny blask i jednocześnie dbać o to, by mogły je podziwiać następne pokolenia.