Fundusze Europejskie Program Regionalny
Rzeczpospolita Polska
Unia Europejska Europejskie Fundusze Strukturalne i Inwestycyjny

Biznes ludzi szczęśliwych

„W życiu piękne są tylko chwile” śpiewał przed laty Dżem, a każdy z nas słuchając tego utworu marzył, by było ich jak najwięcej. Są jednak ludzie, którzy wzięli sprawy w swoje ręce i zamiast tylko marzyć o pięknych chwilach, sprawili, że ich pasja stała się zawodowym zajęciem, pozwalając cieszyć się każdego dnia tym, co robią i co przynosi im pieniądze. Poznajcie Magdalenę Gębkę - pasjonatkę jazdy konnej, która dzięki pożyczce unijnej, udzielonej przez Biłgorajską Agencję Rozwoju Regionalnego S.A., wybudowała z partnerem własną stajnię i zmieniła swoje życie.

Kiedy zrozumiała pani, że konie są całym pani życiem? 

Jak to w życiu bywa, sprawił to przypadek. Jako trzynastolatka trafiłam do Lubelskiego Klubu Jeździeckiego. Wtedy o koniach nie wiedziałam praktycznie nic, nie potrafiłam też oczywiście jeździć. To co tam zobaczyłam, bardzo mnie poruszyło. Uśmiechnięte, radosne dzieci, nieprawdopodobnie przyjazna atmosfera, mili trenerzy, którzy wyraźnie kochali to co robili i chcieli tą pasją zarazić swoich podopiecznych. A na dodatek wokoło piękna lubelska przyroda. Jak każda nastolatka miałam potrzebę przynależenia do jakiejś wspólnoty, chciałam móc dzielić się swoimi emocjami i od razu poczułam, że to jest to, że to jest moje miejsce. Tam zaczęłam się uczyć jazdy konnej. Bardzo pomogła mi pani Anna Rudzińska, instruktorka, która i nam, i koniom oddawała całą siebie. Wspaniały człowiek i trener. Tak się zaczęło, a potem konie i jeździectwo stały się całym moim życiem.

Skąd pomysł by założyć własną stajnię i rozpocząć nauczanie jazdy konnej oraz organizowanie jazd rekreacyjnych? 

Szczerze mówiąc, pomysł miał źródło w moich osobistych kłopotach. Byłam w ciężkiej sytuacji, szukałam pracy i miałam z tym problem. Tak się złożyło, że równolegle stałam się właścicielką swojego pierwszego konia. Przeżywał podobnie trudne chwile jak i ja. Musiał być wcześniej źle traktowany, bo był bardzo nerwowy, wychudzony i nieufny. Chciałam mu jakoś pomóc, chciałam żeby czuł się przy mnie dobrze, żeby ze wspólnych jazd czerpał taką samą przyjemność jak i ja. Zainteresowałam się psychologią koni, zaczęłam zgłębiać ten temat, korzystałam z licznych kursów. W ten sposób zrozumiałam świat koni, tajemnice komunikacji międzygatunkowej i byłam tym kompletnie zafascynowana, tym bardziej, że po długich miesiącach prób i licznych błędów, dzięki tej wiedzy, znalazłam „klucz” do mojego ukochanego konia. Przestał się bać, sam do mnie przybiegał na pastwisku, wspólne przejażdżki zaczęły sprawiać mu wyraźną przyjemność. Próbował chętnie pokonywać przeszkody, których wcześniej unikał jak ognia. Gdy poczułam się pewniej ze swoją nową wiedzą, gdy okazało się, że skutecznie pomagam innym ludziom, którzy mieli podobne do moich problemy, postanowiłam zrobić z tego swój zawód. To z pewnością był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Już nie musiałam szukać pracy. Moje życie stało się moją pracą.

A kiedy postanowiła pani wybudować własną stajnię?

To była spontaniczna decyzja. Podjęłam ją latem zeszłego roku. Odwiedzało mnie coraz więcej ludzi. Było coraz więcej chętnych do skorzystania z mojej wiedzy i pomocy. Swojego konia trzymałam w Tomaszowicach. Tam nie było miejsca na rozbudowę stajni i rozwinięcie skrzydeł. Razem z moim partnerem zaczęliśmy szukać działki z domem, obok którego można by wybudować wygodną stajnię. Tak znaleźliśmy się w Wojciechowie. Dokładnie w Wojciechowie, kolonii piątej. To chyba był też znak, bo ta miejscowość historycznie związana była z kowalstwem.

Budowa stajni to spory wydatek. Skąd wzięliście państwo środki na to przedsięwzięcie?

Mieliśmy trochę własnych pieniędzy. Mój partner, tak jak i ja zajmuje się psychologią koni i pomaga ich właścicielom. Od kilku lat prowadził zajęcia wyjazdowe i tak udało się zaoszczędzić trochę pieniędzy. Można więc powiedzieć, że to konie pomogły nam zebrać pieniądze na start. Zaczęłam też szukać jakiejś formy dotacji, rozmawiałam w komercyjnych bankach o kredycie. Okazało się jednak, że pozyskanie w ten sposób środków byłoby bardzo trudne i czasochłonne, a ja chciałam działać, a nie czekać miesiącami na decyzje.

Skąd dowiedziała się pani o pożyczce unijnej ?

Zaczęłam szukać innej opcji i tak trafiłam do Punktu Obsługi Klienta Biłgorajskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. w Lublinie, które zajmowało się informowaniem o możliwości skorzystania między innymi z pożyczek unijnych. Bardzo miła pani nie tylko wszystko mi wyjaśniła, ale pomogła przygotować wniosek i przejść przez wszystkie formalności. Byłam bardzo zaskoczona, bo po zaledwie około pięciu tygodniach od złożenia wniosku pieniądze trafiły na nasze konto.  To pomogło uruchomić budowę stajni, kupić dwa konie, samochód do ich przewozu oraz sprzęt jeździecki.

Jak pani ocenia, trudno było uzyskać tę pożyczkę?

Na pewno nie. Napisanie biznesplanu było dużo łatwiejsze niż w wypadku banku komercyjnego. Znacznie mniej formalności, miałam wręcz wrażenie, że zarówno pośrednikowi finansowemu, jak i bankowi zależało, żebym mogła uruchomić tą moją wymarzoną działalność. Czułam też, że wszyscy są bardzo elastyczni w podejściu do mnie i mojego pomysłu. Były chwile, gdy trochę się bałam, bo okazało się, że jeden z zakupionych koni był droższy niż założyłam w biznesplanie, ale nawet to nie było przeszkodą, by sfinalizować sprawę. Uznano, że nie mogłam tego przewidzieć.

Jak wyglądają warunki takiej pożyczki?

Warunki są bardzo korzystne dla - jak to się ładnie nazywa – beneficjentów, osób tak ja chcących założyć własny biznes. W porównaniu z ofertą banków komercyjnych, zarówno oprocentowanie, jak i wysokość rat są bardzo atrakcyjne. Powiedziałabym nawet, że zaskakująco atrakcyjne.

Poleciłaby pani innym przedsiębiorcom tę formę finansowania?

Oczywiście, jak najbardziej. Jeśli ktoś ma pomysł na biznes, to jest to bardzo prosty, bardzo szybki i bardzo przyjazny sposób pozyskania finansowania. Warunki umowy  pożyczki unijnej  dają poczucie, że łatwo będzie te pieniądze zwrócić.

Jak teraz rozwija się pani przedsięwzięcie?

Świetnie. Mamy dużo klientów, ludzie bardzo chętnie do nas przyjeżdżają, często całymi rodzinami. Naprawdę jestem szczęśliwa.

Stajnia Wojciechów

ul. Wojciechów-Kolonia Piąta 114,
24-204 Wojciechów-Kolonia Piąta