Fundusze Europejskie Program Regionalny
Rzeczpospolita Polska
Unia Europejska Europejskie Fundusze Strukturalne i Inwestycyjny

Atelier Boom Boom Room

Swój biznes otworzył tuż przed pandemią i nie zwalnia tempa. Sergiusz Gola, przedsiębiorczy 31-latek i właściciel Boom Boom Room’u w Białymstoku postawił na wysokie krawiectwo, tworząc conceptstore w którym znaleźć można ubrania oraz przedmioty od najlepszych projektantów i artystów. Magicznym miejscem z kolekcjami znanych i lubianych projektantów z całego świata zachwyciły się mieszkanki całego Podlasia.

 

Czym właściwie jest conceptstore?

Concept store to po prostu idea, która koncentruje się na kilku rodzajach różnych produktów lifestyle’owych. Jednocześnie sklepy koncepcyjne często odzwierciedlają zainteresowania właściciela i tak jest też w moim przypadku, bo od zawsze interesowałem się modą. Na pewno unikałbym określenia „butik”, bo miejsce, które stworzyłem, nie jest typową przestrzenią komercyjną. Przede wszystkim chodziło o to, by stworzyć przestrzeń, w której fantastycznie będzie spędzało się czas przy okazji robienia zakupów. Klientki i klienci mogą liczyć na indywidualne podejście i swobodną atmosferę. Podsumowując, Boom Boom Room jest więc przestrzenią lifestyle'ową. To chyba najwłaściwsze określenie.

Skąd pomysł na stworzenie takiego konceptu akurat w Białymstoku? Wydaje się, że rynek marek premium jest głównie w Warszawie.

Mieszkałem w Londynie, Mediolanie i Amsterdamie, dużo podróżowałem – od Paryża, przez Budapeszt po Dubaj. Te doświadczenia sprawiły, że poznałem wiele różnych kultur, a po powrocie do rodzinnego Białegostoku stwierdziłem, że w naszym mieście brakuje właśnie takiego miejsca z duszą, które będzie przyciągać ludzi nie tylko ofertą produktów, ale i atmosferą. Moją klientelę stanowią nie tylko białostoczanie, ale ludzie z Podlasia, a nawet i z całej Polski. Przy odpowiednim wykorzystaniu potencjału sprzedażowego jaki posiadają social media i Internet, udało mi się zbudować długofalowe relacje z klientkami np. z Pomorza czy Dolnego Śląska, które regularnie robią u mnie zakupy online. Pomimo tego, że nie mieliśmy okazji się poznać, staram się stworzyć taką atmosferę podczas rozmowy w social media, by klientka bez wychodzenia z domu miała wrażenie, że znamy się osobiście a ja doskonale orientuję się w jej potrzebach. Taki model współpracy świetnie się sprawdza.

 

Postawił Pan na własny biznes w młodym wieku. To właśnie młodzi przedsiębiorcy mierzą się najczęściej z problemem związanym z pozyskaniem funduszy na założenie własnej działalności. Jak się Panu to udało?

Uczestniczyłem w szkoleniu w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Białymstoku i dowiedziałem się wówczas o możliwości skorzystania z pożyczki unijnej na rozpoczęcie działalności z projektu Przedsiębiorcze Podlaskie. To mnie w jakiś sposób zainspirowało, bo moje przedsięwzięcie wymagało rzeczywiście dość dużego kapitału. Uzyskanie pożyczki nie jest trudne, jeśli ma się skrystalizowane pojęcie o tym, w jaki sposób wykorzystać te środki. Celem oczywiście było stworzenie dla siebie stałego miejsca pracy oraz to, by pomysł na biznes generował zyski. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość, proces kompletowania dokumentacji w moim przypadku zajął ok. 4-5 tygodni, ale zdecydowanie było warto.

 

Na co przeznaczył Pan pozyskane z pożyczki środki finansowe?

Przede wszystkim umożliwiły mi obfite zatowarowanie. Przystosowałem także lokal do moich potrzeb – kupując meble czy specjalne wieszaki na ubrania. Wszystko jest wysokiej jakości, wspomniane wieszaki są wolnostojące, robione na zamówienie, w odpowiednim kształcie i kolorze. Ponadto dzięki pożyczce udało mi się opłacić czynsz za lokal z góry oraz kupić część niezbędnego sprzętu, jak np. biurowe urządzenie wielofunkcyjne czy komputer.

 

Co możemy kupić w Boom Boom Room? Czy stara się Pan promować przede wszystkim polskich projektantów i niezależnych artystów?

Dbam o to, by oferta była jak najbardziej zróżnicowana. Zdaję sobie sprawę z dużego zapotrzebowania na zagraniczne marki premium, jednakże uważam, że polska moda również zasługuje na naszą uwagę. W portfolio marek znajdują się legendarne austriackie i włoskie marki, jak również doceniane i znane, polskie. Stacjonarnie dostępne są także wybrane projekty białostockiej projektantki Basi Piekut czy od niedawna kolekcja stworzona przez mieszkające w naszym regionie siostry Mancewicz. To jest swego rodzaju ukłon w kierunku naszego rodzinnego miasta, które również obfituje w talent oraz świetne pomysły na współczesną modę.

 

Otworzył Pan swój conceptstore w trudnym czasie, tuż przed pandemią. Jak udało się Panu prowadzić i jednocześnie wciąż rozwijać biznes pomimo bardzo trudnej rynkowej sytuacji?

Pandemia na pewno nie była wymarzonym startem. Zweryfikowała kilka znajomości oraz współprac. Poświęciłem ten czas przede wszystkim na rozwój strony oraz sklepu internetowego. Starałem się stworzyć przestrzeń online, która będzie oddawała ducha oraz atmosferę naszej fizycznej przestrzeni. Zajęło to dużo czasu, potrzebne było zaangażowanie wielu ludzi, ale zdecydowanie warto było! Stawiam także na rozwój firmowych social mediów. Stworzyłem m.in. kanał na YouTube, tak by wykorzystać przestrzeń oraz produkty jakie posiadam. Ponadto przy pierwszym lockdownie wprowadziłem usługę ekspresowej dostawy zakupów - osobiście dowoziłem i nadal dowożę zakupy klientkom w Białymstoku i okolicach - tego samego wieczoru, oczywiście za darmo. Zapraszam wszystkich do odwiedzenia strony www.boomboomroom.pl.

 

A może miałby Pan jeszcze jakieś rady dla innych przedsiębiorców działających w branży modowej, którzy wciąż mierzą się z kłopotami biznesowymi wynikającymi z pandemii?

Zdecydowanie dywersyfikacja, a także większa otwartość na nowe rozwiązania, jak np. w moim przypadku – ekspresowa dostawa. Białystok nie jest dużym miastem, mamy świetną infrastrukturę, dzięki czemu wszędzie jest blisko. W przeciągu 15-20 min. jestem w stanie dostarczyć klientce, która mieszka pod miastem, sukienkę na kolację, ponieważ okazało się, że jej dotychczasowa jest za mała. W obecnej sytuacji musimy mieć świadomość, że większość ludzi stawia na komfort, stąd też pomysł na stworzenie kanału na YouTube - chciałem pokazać kobietom, że nawet w domu mogą czuć się jak gwiazdy swojego własnego, czerwonego dywanu! W ulubionym dresie i topie wykończonym koronką (śmiech).

 

Z perspektywy czasu ocenia Pan, że warto było odważyć się i założyć firmę w młodym wieku?

Tworzyłem to miejsce mając świadomość, że będzie to mój drugi dom. Chciałem nie tylko osobiście czerpać przyjemność z przebywania tu, ale by czuł to każdy, kto mnie odwiedza. To był dobry krok, by postawić na własne miejsce i firmę. Zdecydowanie zależało mi na tym, aby moja przestrzeń była jedyna w swoim rodzaju, ale też aby jak najbardziej odzwierciedlała mnie, bo wiem, że autentyczność się ceni. A ja nigdy nie lubiłem udawać.