Jakub Fraszka swój biznes oparł o dziecięce marzenia. Będąc kilkunastoletnim chłopcem często rozmyślał o kilku metrach kwadratowych schowanych w koronach drzew, pośród liści, bliżej ptaków i wiewiórek. Dziś wraz z żoną tworzą pierwszy w Polsce pensjonat zawieszony kilka metrów… nad ziemią.

Skąd właściwie wziął się pomysł... na domki na drzewie, które można wynajmować turystom?

Kilka miesięcy po narodzinach naszego syna Frania, siedząc z nim, takim malutkim, na tarasie obok domu w Nałęczowie przyszła nam do głowy myśl, że to już czas zrealizować wielkie marzenie z dzieciństwa. Zaczęliśmy w sieci szukać inspiracji na domek na drzewie dla Frania. Po chwili dotarło do nas, że takich osób jak my, z niespełnionym marzeniem o domku na drzewie, jest pewnie wiele, i że ten domek może być nie tylko domkiem Franiowym, ale pomieści też dorosłych turystów. Dysponujemy przepiękną działką w Nałęczowie, która od lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia należy do naszej Rodziny. Już dawno chcieliśmy ją wykorzystać na cele związane z turystyką. Pomysły o tym, jak nasze kameralne miejsce ma wyglądać, ruszyły już lawinowo.

Czyli pomysły zaczęliście wcielać w życie?

Jeszcze zanim się otworzyliśmy, komunikowaliśmy w sieci tworzenie takiego właśnie miejsca – cichego, spokojnego, między drzewami, malowniczo położonego na krawędzi lessowych wąwozów, opartego na idei domku na drzewie. W dniu otwarcia, na najbardziej wtedy znanym portalu społecznościowym lubiło nasz profil już blisko 8 tys. osób. Dziś wie o nas dużo więcej i codziennie takich osób przybywa, mimo tego, że nie aktywizujemy się przesadnie w social media.

Ile w tej chwili jest domków do wynajęcia?

Domki są cztery. Od początku, czyli 2013 roku byliśmy przekonani, że kameralność będzie jednym z największych atutów tego miejsca. To się też potwierdziło. Nigdy nie chcieliśmy, by to miejsce sztucznie rosło w szerz, bo tak można łatwo zatracić wszystko, co tak bardzo cenią odwiedzający. Od początku brakowało nam oddzielnego budynku na ulokowanie recepcji i dodatkowego apartamentu o nieco innym charakterze – niezwykle komfortowego, zatopionego w ciszy i spokoju. Dziś ten plan realizujemy, m.in. dzięki pożyczce na rozwój turystyki.

Czyli dzięki pożyczce z projektu Przedsiębiorcza Polska Wschodnia – Turystyka mogliście Państwo jeszcze bardziej rozwinąć działalność?

Pożyczka na rozwój turystyki przeznaczona była na realizację budynku recepcji i jednego apartamentu, w którym będziemy udziałowcami. Dzięki tym środkom, w czasach pandemii byliśmy w stanie wybudować bardzo ciekawy obiekt, przy zachowaniu niezwykle wysokiej jakości, w oparciu o najwyższe wymogi energooszczędności stawiane dziś przed budynkami. Budownictwo energooszczędne i pasywne, to jedna z naszych pasji i tak też wybudowaliśmy nasz obiekt. Środki pomogły nam też, równolegle do prowadzonej inwestycji, zachować bieżącą płynność, gdyż prócz apartamentów, naszym źródłem dochodu były zagraniczne wyjazdy zimowe, które zupełnie przestały się odbywać. O pożyczce dowiedzieliśmy się od osoby, która pomaga firmom poszukiwać środki na ich rozwój. Po rozmowie zaczęliśmy szperać w Internecie i tak trafiliśmy do Lubelskiej Fundacji Rozwoju, gdzie od początku spotkaliśmy się z niezwykle rzeczowym, merytorycznym podejściem, a także widoczną chęcią wsparcia naszego pomysłu.

Czy Państwa działalność opiera się wyłącznie na wynajmie domków, czy staracie się Państwo zapewniać gościom także inne atrakcje?

Zanim goście przyjadą, zawsze wypytują co jeszcze mogliby tu robić, gdzie pojechać, jak urozmaicić sobie czas. Przez lata znaleźliśmy współpracowników, których usługi polecamy. Loty balonem, wycieczki śladami dendrologicznych osobliwości, wspinaczka po drzewach, wycieczki rowerowe czy usługi przewodnickie w naszych okolicach to możliwości, które poddajemy pod rozwagę. Gdy goście już dotrą i zamieszkają u nas, często większość z nich zapomina o pytaniach „co jeszcze”. Wielu z nich prawie nie opuszcza wnętrz naszych apartamentów czy ich tarasów. Delektują się tym, co u nas najcenniejsze – ciszą, spokojem, szumem drzew i śpiewem ptaków.

Wyżyna Lubelska to rzeczywiście magiczne miejsce.

Pamiętam jak dziś, jak na spotkaniach lokalnej społeczności, zanim jeszcze powstały nasze apartamenty, słuchałem narzekań, że nie mamy wody, nie mamy gór i dlatego u nas nic ciekawego zrobić się nie da. Zawsze odpowiadałem, że przecież mamy wąwozy, lasy, czyste powietrze, że to wielki potencjał. I taka jest prawda, magicznie pofałdowane tereny, pośród nich usytuowane mniejsze czy większe wsie i miasteczka przyciągają coraz więcej spragnionych odnalezienia tej magii turystów. Dobrze rozwinięta sieć szlaków rowerowych, tereny do biegania czy uprawiania nordic walking, zimą możliwość uprawiania narciarstwa. Wszystko to mamy na Lubelszczyźnie, a jak ktoś zapragnie na chwilę atrakcji większego miasta? Każdemu polecam wycieczkę do Lublina, bo to miasto w ostatnich latach przeszło niezwykłą metamorfozę.

Co lubicie Państwo najbardziej w swojej pracy?

Muszę tutaj podkreślić na samym początku, to że tego typu działalność, to naprawdę ciężka praca, jeśli chce się to robić dobrze. To nie jest tak, że rzucamy pracę w korporacji, leżymy na leżaku, a kasa brzęka miarowo dźwiękiem otwieranej szuflady. To ciężka praca na wielu polach, od marketingu i sprzedaży, po obsługę Klienta, dbanie o obiekt i ciągłe główkowanie nad tym, co jeszcze zrobić lepiej. Nawet najpiękniejszy kompleks wypoczynkowy w zapierającej dech lokalizacji można położyć bez ciągłego zaangażowania. My jednak bardzo to lubimy, niezwykle motywuje nas też sam proces tworzenia, dlatego zaangażowaliśmy się w działalność wpierającą początkujących Inwestorów, którzy dopiero planują rozpoczęcie drogi podobnej do naszej. Współpracujemy na stałe ze świetnymi architektami, sprawdzonymi rzetelnymi wykonawcami, grafikami, fotografami, web designerami. Każdy z tych etapów przechodziliśmy już sami wielokrotnie, dziś dzielimy się naszą wiedzą, by tworzyć kolejne, magiczne miejsca wypoczynkowe.
 

Wnętrze domu w drzewie

W tak pięknych okolicznościach przyrody, zapewne dochodzi do wielu nietypowych sytuacji?

Zaręczyn odbyło się już wiele. O większości pewnie nawet nie wiemy… choć w znacznej ilości „maczaliśmy palce”, podsuwając o umówionej porze, w umówione miejsce pierścionek. Mamy na koncie też kilka ślubów w koronach naszych drzew. Sporo gości przyjeżdża świętować u nas swoje jubileusze, obchodzić ważne uroczystości w nietypowy dość sposób – z ciszą przerywaną ptasimi trelami w tle. Na początku naszej działalności pojawił się u nas młody manager - przyjechał na tydzień, wynajął dom tylko dla siebie i zaraz po przyjeździe przyszedł do nas z laptopem i telefonem: „proszę Państwa to mój komputer i telefon, proszę za żadne skarby mi go przed dniem wyjazdu nie oddawać, nawet gdybym błagał”. Zaszył się w apartamencie i… po kilku dniach zaczęliśmy się zastanawiać, czy wszystko z nim OK. Gdyby nie znikający codziennie rano koszyk ze śniadaniem, który dostarczaliśmy pod drzwi, zaczęlibyśmy się niepokoić. Po tygodniu odebrał komputer i powiedział, że nigdy tak dobrze nie wypoczął. Po kilku latach, gdy do nas wrócił (a wraca teraz regularnie) wspomniał, że pobyt tu był dla niego przełomowy, że podjęte tu decyzje, były zwrotem w jego życiu. Krótko i tajemniczo.

Czyli to właśnie stworzenie miejsca, w którym jest możliwość oderwania się i ucieczki od rzeczywistości jest Państwa głównym sukcesem.

Przyjeżdżają do nas osoby, które szukają ciszy, chwilowego zapomnienia. Odpowiada im brak radia czy telewizora, duże przeszklenia od strony wąwozów, błogi spokój, szum liści, dobra kawa i ciepłe domowe ciasto o 17-tej. Okazało się, że właśnie takiego odpoczynku i takiego miejsca duża część turystów poszukuje – miejsca, w którym dzieje się NIC.  
 

„W Drzewach”
Jakub Fraszka

Nałęczów, woj. lubelskie